Czas na zwierzenia
Czas na zwierzenia, czyli na moje wylewy myśli. Wszystko wróciło do normy, czyli trochę pracuję i jeszcze więcej się lenię. Doszłyśmy do wniosku razem z moją córką, że ona też tak ma i właściwie rozwiązaniem dla tego charakteru sprintera jest wytłumaczenie sobie, że okresy lenistwa są ok. Przecież tak naprawdę dzięki swoim wytężonym skumulowanym zrywom roboczym możemy stwierdzić, że zapracowałyśmy sobie na odrobinę wolnego czasu. I ta odrobina to właśnie słowo-klucz. Ważne, żeby lenistwo nie rozciągało się na całe tygodnie, ale żeby było proporcjonalnie odpowiednio długie w stosunku do czasu intensywnej pracy. Jeszcze ważniejsze jest to, żeby w trakcie okresu lenistwa mieć poczucie, że się w pełni na nie zasłużyło, bo to przecież prawda. Tymczasem do tej pory w okresie lenistwa wydawało się, że robimy źle, bo przecież powinnyśmy pracować cały czas i nie robić sobie żadnych przerw. Jakie przerwy? Przecież zawsze będziemy do tyłu, jeśli nie nadążamy realizować naszych niezlicz...