Czas na zwierzenia

 Czas na zwierzenia, czyli na moje wylewy myśli. Wszystko wróciło do normy, czyli trochę pracuję i jeszcze więcej się lenię. Doszłyśmy do wniosku razem z moją córką, że ona też tak ma i właściwie rozwiązaniem dla tego charakteru sprintera jest wytłumaczenie sobie, że okresy lenistwa są ok. Przecież tak naprawdę dzięki swoim wytężonym skumulowanym zrywom roboczym możemy stwierdzić, że zapracowałyśmy sobie na odrobinę wolnego czasu. I ta odrobina to właśnie  słowo-klucz. Ważne, żeby lenistwo nie rozciągało się na całe tygodnie, ale żeby było proporcjonalnie odpowiednio długie w stosunku do czasu intensywnej pracy. Jeszcze ważniejsze jest to, żeby w trakcie okresu lenistwa mieć poczucie, że się w pełni na nie zasłużyło, bo to przecież prawda.

Tymczasem do tej pory w okresie lenistwa wydawało się, że robimy źle, bo przecież powinnyśmy pracować cały czas i nie robić sobie żadnych przerw. Jakie przerwy? Przecież zawsze będziemy do tyłu, jeśli nie nadążamy realizować naszych niezliczonych pomysłów. Z drugiej strony, skoro nie da się nadążyć, to właściwie przerwa niewiele zmieni i można ją sobie spokojnie wykorzystać na robienie niczego bez żadnych wyrzutów sumienia.

To tyle w kwestii pracy, a teraz sytuacja finansowa, polityczna i rodzinna. Finanse idą do przodu, ale powoli. Fajnie byłoby przyspieszyć. Pod tym względem ważne jest, żeby systematycznie robić kontent i robię go prawie systematycznie. Robię youtube raz w tygodniu. W tym tygodniu mi się coś obsunęło, ale to nic, po prostu omijam ten tydzień i dzięki temu jestem z przyszłym tygodniem do przodu. Jak już chyba pisałam, nie ma sensu wydawać pieniędzy na reklamę, która się nie zwraca. Kontent przynajmniej, jeśli się nie zwraca na bieżąco, to jego efekty zostają na dłużej i z biegiem czasu jest go więcej i więcej.

Problemem tutaj jest to, co robienie filmu wymaga dużo czasu. Może to wina canvy, w której podczas podglądu przesuwa się głos względem obrazu i właściwie nie wiadomo dokładnie, w którym momencie filmu jest wypowiadane dane zdanie. Dlatego trzeba renderować odcinek i oglądać go, żeby wychwycić te nierówne fragmenty. Przy poprawianiu pierwszego fragmentu, wszystko po tej poprawce się przesuwa, więc trzeba znowu renderować i wszystko sprawdzać. Myślę, że może w takim razie postawie na szorty, które da się szybko sprawdzić i mimo że będzie ich trzeba zrobić o wiele więcej, to będą się one szybko produkowały. Zatem w tym tygodniu stawiam na szorty. Jak to zadziała, to może odpuszczę sobie długie filmy z montażem i zostanę tylko przy filmach, które sama nagrywam, na których gadam i trzeba tylko wyciąć "yyy" itp.

Tak na marginesie, zabawne, że słowa: "youtube" i "renderować" są podkreślone na czerwono, a słowo "szorty" nie stanowi dla słownika żadnego problemu. Naprawdę istnieje takie słowo w języku polskim?

Co do polityki to tutaj jest potrzebna praca na cały etat: tworzenie filmów o gotówce, produktów promocyjnych, naklejek i prowadzenie strony internetowej. Do tego warto zorganizować grupę promotorów i cały program do promowania gotówki. Naprawdę dużo pracy. Gdyby można było jeszcze przy tym zarobić, to można byłoby robić to jak etat, służąc jednocześnie całej ludzkiej ludzkości. Mówię o ludzkiej ludzkości, bo wiem, że niektórzy na tym świecie nie są ani trochę ludzcy. Może tylko wyglądają jak ludzie, a pochodzą z zupełnie innej planety. Może to są ludzie, ale to nie Ziemianie. Tymczasem Ziemianie jak wielka hodowla są poddawani stopniowym zmianom, aby nie zauważyli, że są gotowani na małym ogniu. Promocja gotówki jest tutaj bardzo na miejscu.

Rodzinne sprawy układają się tak, że szykuje nam się wyjazd i jeszcze dokładnie nie wiadomo, kto z kim jedzie, a kto zostaje. Ja jade na pewno, ale na pewno na krótko. Jak na razie nie stać mnie na długi pobyt w Polsce drogiej jak Dubaj.

Wracając do pracy, zaraz skończy mi się czas na pisanie, a ja jeszcze nie wymyśliłam, jak zabiorę się dzisiaj do pracy. Cieszę się, że mam w ogóle czas na to pisanie. To dzięki zmianie godzin pracy, mam teraz chwilę na swobodne pisanie. Może by tak wprowadzić sobie nawyk pisania właśnie o tej porze, czyli przed 15-tą. Wtedy jest naprawdę dużo spokoju i jednocześnie trochę niepokoju, że zaraz zacznie się raban, nad którym do końca się nie panuje, a czas biegnie wtedy w zastraszającym tempie. Pozostaje tylko czerpać radość z tego rabanu, wtedy on będzie miał więcej sensu i da mi więcej szczęścia każdego dnia. I tutaj jest podpowiedź do tego, jak zabrać się do pracy. Po prostu należy podejść do tego, jak do czegoś, co również daje mi szczęście, bo przecież tak naprawdę lubię komponować treści filmów. Tylko długie filmy męczą, a jeśli będę robiła krótkie, to właściwie powinno mi to dać i szczęście i satysfakcję z wielu zrobionych filmów. Tymczasem najpierw lecę na zajęcia z córką. W ich trakcie pewnie się prześpię i zrobię trochę planów. Rozpiszę sobie, co dokładnie zrobię po powrocie do domu, a dzięki temu od razu po powrocie wezmę się do pracy. Na koniec dnia zrobię sobie jeszcze drzemkę i mogę sobie być sobą, czyli nocnym markiem aż do rana.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dokładny czas pracy

Okulary z dziurkami