Udało się!
Miałam wstać trochę wcześniej, tak jak wtedy, kiedy robię rano pranie, ale jakoś tak wyszło, że drugi budzik nie zadzwonił. Według pierwszego budzika wstałam o zwykłej porze. Na szczęście w praniu była tylko jedna poszewka na kołdrę i szybko mogłam ją powiesić, a z myciem i ubieraniem po prostu się pospieszyłam i oto jestem. Udało mi się wygospodarować 6 minut na pisanie, z czego około trzech zeszło na włączanie komputera. Komputer ma już zastępczy dysk i wyczyszczony wentylator, więc pracuje świetnie. Piszę litery, a one od razu się pojawiają. Może to zasługa nie tylko wyczyszczonego wentylatora, ale też na pewno pustego dysku i wolnej pamięci RAM, bo wyłączyłam wieczorem komputer, pozostawiając otwartą tylko jedną kartę w Chrome. Wow! Brawo ja! I przyszedł czas, żeby szykować się do wyjścia do szkoły i pracy, ale mogę go jeszcze przeciągnąć o parę minut, żeby napisać jeszcze kilka słów. Za co jestem wdzięczna to jest to, o czym warto napisać. Myśląc o wczorajszym dniu jestem wdz...