Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2024

Okulary z dziurkami

 Problemy często rozwiązują się same. Jak to się dzieje? Czy to nie prawo rezonansu działa w taki sposób, że załatwia nam to, o czym myślimy? I może dlatego tak bardzo istotne jest, żeby nie myśleć tyle o problemie, a o jego rozwiązaniach. Nie zawsze chodzi o to, żeby rozwiązania szukać na siłę, ale o to, żeby mieć na myśli, że problem został rozwiązany i czuć się dzięki temu lepiej z tym problemem. Problem pralki rozwiązał się sam, bo zanim zdążyłam znaleźć używaną pralkę, pojawiły się pieniądze na nową. Dziwne, że ludzie dają ogłoszenia na faszybooku, bo niby chcą sprzedać pralkę, a później w ogóle nie odpowiadają na wiadomości w mesendżerze. Ja też tak robię, ale zawsze piszę w ogłoszeniu, że zgłoszenia przyjmuję tylko telefoniczne, żeby nie musieć chodzić do mesendżera i sprawdzać tam wiadomości. Jak telefon zadzwoni, to będzie wiadomo, że teraz można go odebrać, bo ktoś chce zapytać o ogłoszenie, a jak ktoś nie czyta ogłoszenia albo ignoruje jego treść, to też czeka miesiącami...

Zepsuta pralka nadal działa!

 Poranna chwila ciszy sprzyja temu, żeby coś napisać w spokoju. Chociaż właściwie cisza jest tylko pod względem głosów, bo wszyscy śpią. Nie śpi pralka, która teraz szumi, ale zaraz zacznie hałasować. Wczoraj się zepsuła i w ogóle przestała wirować. Siostrzeniec mi ją naprawił, tzn. założył pasek od bębna, który spadł i dlatego bęben w ogóle się nie ruszał. Teraz się rusza ale hałasuje z powodu uszkodzonego łożyska, więc mimo hałasu cieszę się, że mogę wypłukać pranie, które wczoraj wieczorem mokre utknęło w reklamówce, gotowe do wyniesienia i wypłukania u sąsiadki. Ciekawa jestem tylko, co się stanie, kiedy to łożysko już całkowicie się rozleci. Czy będę mogła otworzyć pralkę i odzyskać ciuchy, które akurat będą się tam prały. Prać trzeba codziennie, więc jeszcze trochę przeciągnę żywotność tej pralki, a właściwie wymuszę. Rozglądam się już za nową pralką, ale te nowe mają jakieś wolne wirowanie. Nie wiem, czy ludziom niepotrzebne jest wirowanie do prawie sucha, czy to jakaś "eko...

Jak skrócić czas pracy

 Widzę, że byłam tu 8 marca (w Dniu Kobiet) czyli minęły dwa dni, a ja znowu tu jestem i piszę. To znaczy, że robię to w miarę systematycznie. To jeszcze nie codziennie, ale już czuję, że może to być moim nawykiem. Wczoraj myślałam to tym, że jak będę pisała, to może uda mi się rozwiązać jakiś problem, który miałam wczoraj. Chyba go już rozwiązałam, bo nie pamiętam, co to było. Może chodziło o moje zabieranie się do pracy. W środę robiłam pracę z wtorku, której we wtorek nie mogłam skończyć, bo wszystko się przeciągało. Pracę ze środy zaczęłam robić w piątek, ale chat GPT akurat przestał działać i zrobił mi wielką blokadę. Akurat zadania ze środy opierały się na materiałach z chata GPT, które już miałam zapisane, ale wymyśliłam, że zacznę od tematu, którego jeszcze z chatem nie poruszałam i dlatego zrobił się problem, kiedy chat nie działał. W ogóle nie odpowiadał na pytania, a wczoraj zauważyłam, że nawet nie mogę otworzyć odbytych rozmów. Zaczęłam się zastanawiać, jaką przeglądar...

Niemiecki brzmi strasznie niemiecko?

 Wszystko jest zrobione i jestem gotowa do wyjścia. Zostało mi dziesięć minut i mogę popisać, ale mam wrażenie, że skoro jakimś cudem mam zapas czasu, to możliwe, że o czymś zapomniałam. Pranie jest powieszone, córka ubrana i jeszcze je śniadanie. Ja już się umyłam, ubrałam i umalowałam. Miałam jeszcze robić pizzę dla syna, ale został tylko ser w plastrach i tylko trochę mąki. Muszę wpisać na listę zakupów ser i mąkę. Przerwałam pisanie i zapisałam mąkę i ser na liście zakupów. Napisałam to po polsku, a zwykle robię listę zakupów po angielsku, jakoś tak się przyzwyczaiłam, chociaż "ogórek" jest krótszy po polsku, więc zawsze jest po polsku. Poza tym nie bardzo wiem, jak się ogórek pisze po angielsku, znam słowo, ale nie umiem napisać. Pewnie jakoś bym napisała, gdybym musiała. Gorzej jest z francuskim, którego może na szczęście nie umiem. Tam dwie sylaby potrafią wyrażać się w piśmie postaci nawet ośmiu liter, a może nawet więcej. Mówię, że na szczęście francuskiego nie umiem...

Dzień wolny

 Moje doświadczenie z pracą w różnych rolach jest coraz większe, ale wciąż zdarza mi się próbować zmieniać pewne drobne strategie, będąc pracownikiem. Będę próbowała to w sobie jakoś zgasić na czas grania roli pracownika. Jako menadżer mam tymczasem więcej wolnego. Pracownik we wtorek nie wykonał pracy właśnie przez te menadżerkie zapędy. Po prostu opcje się szerzyły i było za dużo do wyboru. W końcu zamiast wykonać plan środowy, w środę pracownik skrócił maksymalnie zadanie, żeby je wykonać. Była to zmiana strategii dla danego produktu, ale sprzyjająca temu, żeby to całe zadanie skończyć. Tzn. strony dziennika nie są gotowe nawet w zarysie, ale najważniejsze w tym momencie czyli strona zapisu na dziennik jest już gotowa i można do niej poprowadzić linka z bezpłatnego ebooka. Z tego jestem zadowolona. W związku z tym, że praca z wtorku była skończona w środę, a plan ze środy nie został wykonany, będę musiała wymyślić strategię postępowania w takiej sytuacji jako menadżer. Akurat na...

Idealny pracownik

 Udało się, mam pracownika, wykonawcę moich zadań, który najlepiej wykona moje zadania. Zrobiłam plan działania, wypisałam wszystko krok po kroku i utworzyłam do tego specjalny Zeszyt Działania. Następnie w sobotę wcieliłam się w rolę pracownika i wykonałam napisane zadania. Oczywiście, miałam zapędy, żeby coś ulepszać i poprawiać, jak tylko przyszła mi jakaś świeża myśl do głowy, ale się powstrzymałam. Podjęłam tylko jedną małą decyzję o zmianie, która była konieczna w zastanej sytuacji. Miałam zrobić link do Wyszczuplania Metodą MLC, tzn. do strony zapisu na te metodę, ale okazało się, że zapis następuje dopiero po dokonaniu płatności, więc trzeba było zrobić stronę sprzedażową, która następnie prowadziłaby do płatności i zapisu. I tak zrobiłam. W niedzielę pierwszą część zadania zrobiłam nawet przed wyznaczonym czasem i zaoszczędziłam 16 minut. Za to druga część ciągnęła mi się do wieczora z powodu właśnie zapędów decyzyjnych. Najpierw zrobiłam stronę landingową i na w darmowej ...

Będę pracownikiem

 Tytuł tego wpisu nadam na końcu, bo jeszcze nawet nie wiem, o czym napiszę. Na pewno chcę powiedzieć o tym, jaka jestem wdzięczna sobie za napisanie planu dla Wykonawcy mojej wizji najnowszej strategii dla mojego ebooka. Dzisiaj usłyszałam o wersji planowania, w której występujemy w trzech różnych rolach: Wizjonera, Menadżera i Pracownika (Wykonawcy). O tych rolach mówi Natalia Dołżycka w wywiadzie u Agaty Chmielewskiej. Kiedy ja sama jestem sobie szefem, to w przeciwieństwie do bycia szefem dla innych ludzi, dla siebie jestem zbyt pobłażliwa. Jak mi się czegoś nie chce, to mi się nie chce i może mi się nie chcieć. Kiedy jestem pracownikiem dla innego szefa, to bardzo mi się chce pracować, bo jakoś łatwiej jest po prostu zrobić pracę bez zastanawiania się, czy muszę ją robić teraz czy mogę później. Po prostu jestem w pracy to pracuję. I teraz u siebie muszę rozdzielić te role, żeby być pracownikiem, który jest oddzielony od swojego szefa i robi swoją pracę bez zwlekania i analizo...