Zapach świeżych bułek
Biegam tak po stronach, które standardowo odwiedzam. Sprawdzam raporty, maile itp. Przypadkiem też kliknęłam na blogger i zobaczyłam, że ostatni post pisałam tutaj 25 dni temu. Trochę mnie odciągnęło od pisania i właściwie nie wiem, dlaczego. Wiadomo, że trochę się dzieje, ale w sumie to zawsze się trochę dzieje, czasami bardziej niż trochę. Może właśnie ostatnio działo się trochę bardziej niż trochę. Podróż do Polski, zmiana organizacji pracy na etacie. To akurat była porażka. Miałam się zwolnić w kwietniu, kiedy przypada moja druga rocznica od zatrudnienia. Strasznie długo już pracuję. Tymczasem zamiast się zwolnić, przeszłam na cały etat. Po pierwsze zmusiły mnie do tego zwiększone wydatki na wszystko, inflacja i odcinanie się od systemu, chociażby częściowe. Po drugie pomyślałam, że może wciśnięcie się bliżej dna spowoduje lepsze od niego odbicie. Zobaczymy. Przede wszystkim więcej zajęć to więcej organizacji w czasie, a więc lepsza produktywność i coś faktycznie idzie do przo...