Samo się nie zrobi. A może jednak tak?
Wyjadam wszystko z lodówki. Teraz przyszła pora na lody, które już się rozpuszczają. Takie są najlepsze. Polewam je kawą i oprócz wygodnej konsystencji mają też super kawowy smak. Te waliniowe z tofi są trochę za słodkie, ale jakoś dam radę je wcisnąć. Przypomina to depresje: siedzenie i jedzenie lodów. Dodam jeszcze, że słucham dziesiątki fragmentów audiobooków w temacie rozwoju osobistego. Zastanawia mnie, jak to jest, że w tych książkach nie ma aż tyle prawdy, ile widziałam w nich kiedyś. Niedawno słyszałam o dolinie rozpaczy jako elemencie cyklu realizacji planu. Przy planie rocznym strasznie się lenimy na początku roku, bo wydaje nam się, że mamy jeszcze dużo czasu na działanie. Mamy wtedy dużo entuzjazmu, mimo że nie zaczynamy działania. Dlatego ten entuzjazm jest trochę nieracjonalny, później zaczynamy działać i jak już się trochę znudzimy i nie widzimy efektów to popadamy w tzw. dolinę rozpaczy. Mamy wtedy ochotę rzucić to wszystko i często rezygnujemy. Dopiero, kiedy prze...