Zapach świeżych bułek

 Biegam tak po stronach, które standardowo odwiedzam. Sprawdzam raporty, maile itp. Przypadkiem też kliknęłam na blogger i zobaczyłam, że ostatni post pisałam tutaj 25 dni temu. Trochę mnie odciągnęło od pisania i właściwie nie wiem, dlaczego. Wiadomo, że trochę się dzieje, ale w sumie to zawsze się trochę dzieje, czasami bardziej niż trochę. Może właśnie ostatnio działo się trochę bardziej niż trochę. Podróż do Polski, zmiana organizacji pracy na etacie. To akurat była porażka. Miałam się zwolnić w kwietniu, kiedy przypada moja druga rocznica od zatrudnienia. Strasznie długo już pracuję. Tymczasem zamiast się zwolnić, przeszłam na cały etat. Po pierwsze zmusiły mnie do tego zwiększone wydatki na wszystko, inflacja i odcinanie się od systemu, chociażby częściowe. Po drugie pomyślałam, że może wciśnięcie się bliżej dna spowoduje lepsze od niego odbicie. Zobaczymy. Przede wszystkim więcej zajęć to więcej organizacji w czasie, a więc lepsza produktywność i coś faktycznie idzie do przodu. Ebook mam gotowy i miał on być reklamowany w darmowym ebooku jako płatny. Szybko zmieniłam koncepcję i jest to już ebooka bezpłatny, bo jednak wolę utworzyć społeczność, a dopiero później cokolwiek sprzedawać.

Tymczasem pieką się bułki i już doszedł do mnie ich zapach z kuchni. Mniam... Poszłam je przewrócić na drugą stronę i poczułam na moich obolałych nadgarstkach przyjemne ciepło. To jest chyba to, co najbardziej mi pomoże. Ciepłe okłady. Niedługo położę się do łóżka z termoforem i ogrzeję sobie nadgarstki. Nie mogę się tego doczekać. Już to widzę oczyma wyobraźni i tak ustawiam sobie rzeczywistość. Następnie ustawiam, że po takim grzaniu jutro nadgarstki będą jak nowe.

Cieszę się, że wróciłam do pisania tutaj. Fajnie jest chociaż chwilę porozmawiać ze sobą. Jeszcze może nie czas na pomysły, bo za mało napisałam, ale bułki się już prawie skończyły piec, bo druga strona dochodzi błyskawicznie. Ważne, że zaczęłam znowu pisać, więc jeśli jutro napiszę znowu i napiszę więcej, to może przy okazji wleci tutaj jakiś fajny pomysł na najbliższe dni. Standardem jest, że chcę ustawić pracę dla mnie jako pracownika i kontynuować budowę lejka sprzedażowego.

Teraz lecę po bułki. Będą z masłem i żółtym serem. Mniam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas na zwierzenia

Dokładny czas pracy

Okulary z dziurkami