Okulary z dziurkami
Problemy często rozwiązują się same. Jak to się dzieje? Czy to nie prawo rezonansu działa w taki sposób, że załatwia nam to, o czym myślimy? I może dlatego tak bardzo istotne jest, żeby nie myśleć tyle o problemie, a o jego rozwiązaniach. Nie zawsze chodzi o to, żeby rozwiązania szukać na siłę, ale o to, żeby mieć na myśli, że problem został rozwiązany i czuć się dzięki temu lepiej z tym problemem.
Problem pralki rozwiązał się sam, bo zanim zdążyłam znaleźć używaną pralkę, pojawiły się pieniądze na nową. Dziwne, że ludzie dają ogłoszenia na faszybooku, bo niby chcą sprzedać pralkę, a później w ogóle nie odpowiadają na wiadomości w mesendżerze. Ja też tak robię, ale zawsze piszę w ogłoszeniu, że zgłoszenia przyjmuję tylko telefoniczne, żeby nie musieć chodzić do mesendżera i sprawdzać tam wiadomości. Jak telefon zadzwoni, to będzie wiadomo, że teraz można go odebrać, bo ktoś chce zapytać o ogłoszenie, a jak ktoś nie czyta ogłoszenia albo ignoruje jego treść, to też czeka miesiącami na odpowiedź na mesendżerze.
W tamtych ogłoszeniach z pralkami nie było mowy o tym, żeby dzwonić. Nie było nawet numerów telefonów, żeby móc zadzwonić i od razu dostać jakąś odpowiedź. Tylko jedna dziewczyna odpowiedziała, że sprawa pralki jest nieaktualna, natomiast cała reszta potraktowała swoje ogłoszenie po angielsku, czyli z wywaleniem na sprawę, tzw. dont care. Dontkersi to chyba najliczniejsza grupa wśród anglików. Tak, anglików pisze się u mnie z małej litery.
Piekarnik się grzeje i będę robiła śniadanie, a na razie wyrwałam kilka minut na pisanie porannego dziennika. Trochę szkoda, że ostatnio nie pisałam przez parę dni, bo to naprawdę pomaga w utrzymaniu świadomości siebie przez cały dzień. Tymczasem mamy dzisiaj wtorek, a ja mam nie zrobione zadania z zeszłego wtorku. Coś mnie zatrzymało. Może to problemy z praniem plus kilka umówionych rzeczy, które były już w kalendarzu i związane z nimi porządki. Może też to, że nie jest jeszcze aż tak źle, żeby na siłę walczyć o pieniądz z internetu.
Jednak zawsze warto wcześniej przygotować grunt pod sprzedaż. Tym bardziej, że wiem, jak rzeczy lubią się przeciągać. Już nawet niekoniecznie dlatego, że się nie chce ich robić ani że ciężko znaleźć na nie czas, tylko dlatego, że często okazuje się, że robiąc jedną rzecz, trzeba do niej dorobić pięćset innych, żeby ta mała rzecz działała. Może dlatego to takie przytłaczające, że wydaje się wielką pracą do wykonania. Wrócę do patrzenia na te sprawy przez "okulary z dziurkami", żeby móc zobaczyć pojedyncze zadania zamiast całego wielkiego projektu. Tymczasem lecę robić śniadanie.
Komentarze
Prześlij komentarz