Realizacja planu i nauka hiszpańskiego
Trochę sobie posiedziałam w nocy i porobiłam różne ważne rzeczy. Oprócz tego obejrzałam parę nieważnych filmów na Youtube. Trochę też pojadłam, mimo że jest nocna pora. Zaraz będzie najlepszy czas do spania, czyli rano. Pisałam dzisiaj post o poranku i o tym, że najlepiej jest zacząć dzień bez urządzeń, bez ekranów. W sumie to ja raczej kończę dzień z ekranem niż zaczynam.
Zrobiłam sobie super plan i wyrysowałam wykres Gantta. Pięknie to wygląda. Początek planu przypadł na 13 lutego. Mamy dzisiaj 22 lutego i jestem naprawdę w dobrym miejscu. Jednej rzeczy z 21 lutego nie mam zrobionej, ale to tylko formalność. Chodzi o to, że muszę do zrobić z Kariną, a ona akurat od dwóch dni nie dzwoniła i nie pracujemy razem od dwóch dni, więc czekam na nadrobienie tego punktu planu. Za to resztę z następnych dni już zaczęłam robić w miejsce tamtego zadania, żeby tak czy siak iść do przodu. Na szczęście mam na osi czasu też takie zadania, których wykonanie nie jest zależne od zakończenia poprzednich. I te właśnie robię.
Fajnie, że mam w swoim planie też takie zadania, które właściwie są zabawą. Wymyślanie miliona tematów na maile do newslettera albo robienie filmu w Canva to sama przyjemność. Gorzej jak się te rzeczy przedłużają, wtedy przestają być przyjemne. Dzisiaj wszystko mi się podobało w moich zadaniach. Cieszę się, że mogłam je robić, że mam do wszystkiego narzędzia i dobrze mi to idzie. Jestem wdzięczna za takie możliwości.
Podsumowując, mam dwie strony wykresu Gantta, na każdej stronie jest około 19-20 zadań i już jestem na drugiej stronie, a na pierwszej zostały do wykonania tylko dwa zadania, które czekają na obecność Kariny.
Z jednej strony, jeśli nie dzwoni, to może dobrze, bo to znaczy, że radzi sobie finansowo i nie potrzebuje tej pracy ze mną. Z drugiej strony, może po prostu jej się nie chce pracować na zapas i wtedy później może być problem za gonieniem rachunków. Zobaczymy jak będzie. Ja w każdym razie czekam codziennie o 18-tej na wspólną pracę.
Mam też nadzieję, że wkrótce będzie nas więcej, żeby się spotkać i wspólnie pracować codziennie. Wielu osobom przyda się taka grupa, która motywuje do tego, żeby coś w końcu robić i zrealizować swoje plany, które odkładały na wieczne później.
Lece spać. Fajnie, że mogłam się tu trochę wygadać. Przed snem posłucham sobie fajnej piosenki, a może obejrze "Zazdrosną" na Netflixie. Oglądam po polsku, ale jak skończe, to zamierzam sobie to puścić po hiszpańsku. Jak już będę wiedziała, o co chodzi, to może się zorientuję, co mówią po hiszpańsku i jakoś mi ten hiszpański bardziej wejdzie. Jak na razie czasami wyłapuje jakieś słowa schowane za polskim lektorem. Są to najczęściej te, które znam, ale są inaczej odmienione niż standardowe słówka, których uczę się w aplikacji. Np. "solo" to samotny, ale dzisiaj słyszałam w tym filmie "sola" i to by znaczyło, że jak dziewczyna mówi o sobie, to to samo słowo mówi w rodzaju żeńskim. W sumie to tak samo jak w języku polskim, bo tutaj też mamy "samotny" i "samotna". Jednak niektóre czasowniki w bezokolicznikach, których się uczę, brzmią zupełnie inaczej odmienione przez osoby i tego trzeba się nauczyć jakby na pamięć, czyli się z nimi osłuchać. Stąd ten pomysł z oglądaniem serialu po hiszpańsku. Myślę, że to dobry pomysł i mam nadzieję, że to mnie nie zmęczy tak bardzo jak słuchanie angielskiego, gdzie do wymawianych samogłosek trzeba sobie domyślić jakieś niesłyszalne spółgłoski. Wyrazy hiszpańskie są dłuższe, więc możliwe, że będzie można je trochę łatwiej odróżnić. Poza tym Hiszpanie wymawiają prawie wszystkie spółgłoski, więc powinno być spoko. Dobrej Nocy, albo może i Dobrego Dnia.
Komentarze
Prześlij komentarz