Wybór pierwszego tatuażu

 Jeżeli człowiek coś osiąga, to tylko dlatego, że się na tym skupił. Tylko na tym, bez rozpraszania się pomiędzy inne możliwości. Tylko jak robić jedną rzecz, kiedy w głowie tyle pomysłów. Z drugiej strony, skąd tyle pomysłów? Właśnie stąd, że nie skupiam się na jednym. Nie mam takiej dziedziny, w której określiłabym się jako ekspert. Tzn. znam się na paru rzeczach, ale ta ekspertyza rozłożona jest pomiędzy te główne rzeczy mniej więcej po równo.

Żeby być bardzo dobrym w jednej dziedzinie zamiast prawie dobrym w kilku dziedzinach, muszę wybrać jedną i przeć uparcie do przodu w tym temacie. Musiałabym odpuścić inne rzeczy, które też lubię. Co jeśli po paru miesiącach albo nawet latach stwierdzę, że jednak wolałabym robić coś innego. Będę musiała zaczynać od początku albo brnąć dalej w stronę nie za bardzo zadawalającego zawodu.

To trochę tak jak z tatuażem. Nie robię sobie tatuażu, bo co miałabym sobie wytatuować? Dzisiaj mogę myśleć, że motylek jest dobrym motywem. To znak wolności, ale też krótkiego życia. Może jednak wydrukować sobie jakąś mądrość napisaną w nietypowym języku. Który cytat wybrać? Tyle mądrych rzeczy zostało powiedziane. Może jakiś symbol mądrości byłby dobry na starość, bo przecież tatuaż zostaje z człowiekiem raczej do końca życia, więc i do starości.

Z tatuażem w sumie nie mam problemu. Po prostu go sobie nie zrobię. Jednak dziedzina, w której mogłabym wreszcie rozwinąć skrzydła, musi być jakoś wybrana. Nie mogę pozostawać pomiędzy dziedzinami, z których każda jest mi znana, ale nie na tyle, żeby zarabiać na tym miliony. Tymczasem pieniądze robi się w niszy. Porównując ten wybór życiowy do wyboru tatuażu, pomyślałam, że na pewno są gdzieś jakieś poradniki na temat wyboru tatuażu. Poszukam takiego poradnika i na jego podstawie spróbuję wybrać dziedzinę, na której chcę się znać tak na 100 procent. Dobry pomysł? Idę w net.


Znalazłam w google instrukcje, jak wybrać pierwszy tatuaż i poprosiłam chat GPT, żeby mi ją przerobił na instrukcję wyboru dziedziny zawodowej. Wyszło ciekawie i wychodzi na to, że powinnam wybierać sobie jakieś małe projekty z danej dziedziny, żeby się w nich sprawdzić. Niedorzecznie zabrzmiało to, że miałaby to być dziedzina, w której działałabym nawet, gdyby nikt mi za to nie płacił. I to się trochę mija z celem, bo po to szukam idealnej dziedziny, żeby mieć z niej źródło dochodu, a przyjemność z działania w tej dziedzinie ma się sprowadzać do tego, że nie będę miała dosyć tego tematu po pewnym czasie. Zobaczymy, pomyślimy. Może uda się wybrać coś takiego, co łączy różne tematy i jest jedną niszą. W tym kierunku będę podążała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas na zwierzenia

Dokładny czas pracy

Okulary z dziurkami